Fotografia bez przeszłości
2 lutego - 4 marca 2001
![]() |
![]() |
||
![]() |
![]() |
||
![]() ![]() |
Przegląd twórczosci młodych artystów polskich:
Anita Andrzejewska (Kraków)
Artur Chrzanowski (Łódź)
Kinga Eliasz (Toruń)
Piotr Korzeniowski (Kraków)
Violetta Kuś (Toruń)
Maciej W. Macak (Kraków)
Paweł Maciak (Łódź)
Andrzej Pilichowski-Ragno (Kraków)
Aleksandra Skura (Kraków)
Jan Smaga (Warszawa)
Anna Stankiewicz (Kraków)
Ryszard Szozda (Kraków)
Jacek Świderski (Kraków)
Dlaczego "Fotografia bez
historii"? Można by sądzić, iż pierwszą intencją autorów była prezentacja
prac o możliwie krótkim stażu wystawowym. Tradycyjnie pojmowana funkcja fotografii
polega przecież na nieustannym odwoływaniu się do przeszłości i związanej z nią
pamięci. A więc, czy możliwe jest tworzenie niebłahych obrazów, gdy oko bezustannie
poszukuje w nich znajomych znaczeń, a pamięć na próżno stara się rozszyfrować ich
treść. Wiele z prezentowanych fotografii pozbawionych jest tytułów czy dat powstania. To może być jeden ze sposobów na odebranie im
funkcji narracyjnej, przechowującej, wreszcie konserwującej. Jeżeli
uważamy te prace za ważne, to nie ze względu na czas czy miejsce powstania, lecz przez
wzgląd na ich autorów, dla których stanowią one narzędzie wyrażania osobistych,
intymnych często kwesti. Nie są to bynajmniej sprawy związane z wiedzą o
otaczającej rzeczywistości czy ludziach. Ich ojczyzną jest wyobraźnia. Nieważne bowiem jest czy nasza (lub
jakakolwiek) podróż już się odbyła czy ciągle jest przed nami, jaki obraz ciała
kochanki zapisaliśmy w pamięci, ile wreszcie czasu poświęciliśmy i ciągle
poświęcamy na marzenie o śmierci. Cokolwiek skłonni bylibyśmy powiedzieć na ten
temat, niezależnie od tego co wiemy o życiu, wszystkie te historie i szereg innych tkwi
w nas, w istocie bowiem z nich jesteśmy zbudowani, tak samo jak artyści uczestniczący w
wystawie. Pomyślmy o nich w sposób, w jaki czasem mamy odwagę myśleć o sobie. Marek Janczyk |
| Powstawaniu
fotografii towarzyszy przedział czasu bardzo bliski naszemu pojmowaniu teraźniejszości
w znaczeniu "teraz". Fotografia jest więc niejako dowodem na jej istnienie.
Pokusa zatrzymania rzeczywistości w obrazie, zabicie ptaka w locie, jest niemal
naturalnym odruchem. W ramach tego gestu powstaje przerażająca ilość zdjęć. Z
zachłanności na posiadanie własnych zapisów rzeczywistości mnożą się obrazy
powtarzające bez namysłu jej znaki. Twórczość niebanalna zaczyna się w miejscu, w
którym staje przeciw nadmiarowi codzienności. Sztuka nie ulega prostym skojarzeniom z
blichtrem i pięknem, nie ulega migotaniom powierzchownych sensów. Potrzebni jej są
tropiciele ukrytych pragnień, prowokatorzy odsłaniający społeczne tabu. Nie chodzi o to, by
odżegnywać się od masowej kultury. Codzienność zasługuje na swoją opowieść - zdjęcie
jej dobrego portretu. Gdy go brak, tworzy się przepaść niezrozumienia pomiędzy
światem rzeczywistym - krainą supermarketów wypełnioną rumorem koszyków - a tym
wyrafinowanym - myślącym i wrażliwym. Proste historie wymagają metafizycznego tła i
wbrew pozorom może nim też być pawi ogon reklamy. Wszystko jest dozwolone oprócz
jednego - nie można naśladować. Wiedza, mistrzowie, ikonosfera są balastem, który
trzeba zrzucić. Jak powiedział pewien Pan w pewnym kanonicznym filmie nie można być
jednocześnie twórcą i tworzywem. Marta Miskowiec |