en | pl
O MUZEUM WYSTAWY WYDARZENIA BADANIA/PROJEKTY EDUKACJA WYDAWNICTWA PRASA ZBIORY ONLINE

MUZEUM HISTORII FOTOGRAFII
X
X


WYSTAWY / expozycja stała
Nowa ekspozycja stała w MHF

Nowa ekspozycja stała poświęcona zjawisku portretu fotograficznego prezentowana jest od 13 maja 2017 roku w siedzibie Muzeum Fotografii w Krakowie przy ul. Józefitów 16..

1/6


Wystawa stała – Portret

Nowa odsłona wystawy stałej w Muzeum Fotografii w Krakowie poświęcona została portretowi fotograficznemu. Celem kuratorów ekspozycji jest zasygnalizowanie wieloaspektowości tego zjawiska oraz pokazanie wzajemnej zależności różnorodnych czynników wpływających na zmianę trendów w portretowaniu. Jest to z jednej strony podporządkowanie ograniczeniom, a z drugiej możliwościom technologicznym, jak również zmiany kulturowe oraz społeczne zachodzące w świecie.

Historia portretu fotograficznego wpisuje się w szerszą tradycję portretową towarzyszącą kulturze zachodniej od najdawniejszych czasów. Moc portretu, który – jak pisał renesansowy malarz i uczony Leon Battista Alberti – „nieobecnych obecnymi czyni, lecz także po upływie całych wieków ukazuje zmarłych oczom żyjących”, polega na oddawaniu podobieństwa i jednocześnie unieśmiertelnieniu portretowanego. Do połowy XIX wieku, kiedy zaczęto posługiwać się dagerotypią, pierwszą techniką fotograficzną, najpopularniejszą formą portretu były dostępne jedynie dla elit wizerunki malarskie. Wynalezienie i szybkie doskonalenie sposobu rejestrowania rzeczywistości na materiale światłoczułym spowodowało zdemokratyzowanie się wizerunków i wręcz zalanie współczesnej ikonosfery przez fotografię portretową. Stało się tak wbrew pierwotnemu przekonaniu o zupełnej nieprzydatności fotografii do celów portretowych, o czym pisano między innymi w„Wiadomościach Handlowych i Przemysłowych” w styczniu 1842: „Więc z całej ożywionej natury, tylu cudami piękności słynnej, chyba same tylko obrobione głazy, czyli pomniki ręką ludzką udziałane, dadzą się dokładnie skopiować, a wszystko co tchnie najwyższym urokiem i co jest prawdziwą krasą i chwałą stworzenia, w przechwalonem narzędziu zostaje sparaliżowane, bo Daguerotyp wyganiając poezyą z widoków przyrody, a żywotne tchnienie z obdarzonych życiem istot, zostawuje na blaszce metalicznego aliażu, jedyne tylko trupie zarysy bezwładnej materii”[1].

Początkowy okres historii medium był czasem niepodzielnego panowania nielicznych wtedy fotografów, którzy zmuszeni byli posiadać niezbędną, wysoce specjalistyczną wiedzę z zakresu fizyki i chemii, a także drogi sprzęt fotograficzny oraz wszelkie niezbędne akcesoria. Dodatkowym czynnikiem, któremu musiały się podporządkować osoby pragnące posiadać własne zdjęcie, głównie bogaci mieszczanie, była konieczność wizyty w zakładzie fotograficznym. Wymuszały to ogromne gabaryty pierwszych aparatów oraz skomplikowany proces chemiczny obróbki materiałów światłoczułych. Wizyta u fotografa łącząca się z długotrwałym, męczącym pozowaniem bardziej przypominała torturę niż radosną zabawę, z jaką kojarzy się obecnie czynność fotografowania.

Od momentu ogłoszenia w 1839 wynalazku fotografii postęp w tej dziedzinie przebiegał błyskawicznie. Zmniejszały się rozmiary aparatów – można było już trzymać je w ręce bez konieczności używania statywu, a coraz doskonalsza technologia pozwalała stosunkowo łatwo robić dobre zdjęcia nawet w bardzo niesprzyjających warunkach. W efekcie lawinowo rosła liczba fotografów, którzy nie byli już postrzegani jak groźni magowie czy zawiadujący światłem kapłani egipscy. To nie znaczy, że fotografowie stracili prestiż, wprost przeciwnie – pokazywanie się z aparatem fotograficznym wiszącym na szyi przydawało atrakcyjności, z czego szczególnie chętnie korzystali mężczyźni. Stworzyła się zupełnie nowa relacja pomiędzy fotografującym i fotografowanym, w której pierwotna opresja ustąpiła miejsca obopólnej fascynacji, nierzadko o wyraźnym zabarwieniu erotycznym. Układ sił był płynny, za każdym razem podlegał negocjacji.

O ile pierwsze, emanujące powagą portrety fotograficzne – niczym wizerunki możnowładców na nowożytnych obrazach – miały za zadanie prezentować status, jaki portretowany osiągnął w społeczeństwie, o tyle na XX-wiecznych zdjęciach królował uśmiech. „Przyjemny wyraz twarzy” niekoniecznie był przejawem wzrostu popularności czynnika emocjonalnego i analizy psychologicznej w portrecie, należy raczej widzieć w nim kolejną formę maski społecznej odpowiadającej innym już normom atrakcyjności.

Dzięki temu, że w XX wieku fotografem mógł być każdy, nie tylko specjalista z dziedziny fizyki i chemii, zróżnicowała się także estetyka fotografii. W XIX wieku podporządkowana była ona kanonom sztuki akademickiej, najbardziej poważanej przez kręgi mieszczańskie, z których wywodziła się większość ówczesnych fotografów. Rozluźnienie dawnych schematów i postępująca swoboda kadrów wiązały się z masowym pojawieniem się fotografów nieprofesjonalnych. Miało to spowodować spadek poziomu fotografii, a w rzeczywistości przyczyniło się do wzbogacenia jej środków wyrazu. Z biegiem czasu coraz bardziej doceniano moc ich nieporadnych niekiedy kadrów. Estetyka błędu, tak typowa dla zdjęć amatorskich, stała się na przełomie wieków XX i XXI świadomie wykorzystywaną przez profesjonalistów strategią.

Co ciekawe sami amatorzy dużo później odkryli atrakcyjność stworzonej przez siebie stylistyki. Dopiero w czasie lawinowo rosnącej popularności fotografii cyfrowej, a zwłaszcza po wejściu do powszechnego użytku smartfonów, wyzwolili się z dyktatury wskazówek z niezliczonych podręczników dobrego fotografowania. Spowodowało to wykształcenie się nowego trendu, wyraźnie wybijającego się spośród innych współczesnych tendencji podejścia do fotografii, w którym dotychczasowy kompleks niższości zastąpiony został niczym nieskrępowanym samozadowoleniem. Świat zapełnił się tłumem nieustannie uwieczniającym swoją codzienność i coraz chętniej siebie, o czym świadczy rosnąca popularność selfie.

O ile w przeszłości zdjęcia powstawały w celu upamiętnienia rzeczywistości, o tyle obecnie czynność fotografowania często zdaje się być nastawiona na natychmiastowy „lans” autora. Egotyczny człowiek XXI wieku wciąż chce dostawać potwierdzenie swej atrakcyjności i dlatego nieustannie wystawia się na widok publiczny. Zdjęcia niemal natychmiast po zrobieniu są wrzucane do sieci, by zdobyć popularność przejawiającą się odpowiednią liczbą lajków. Analiza materiału obrazowego, który zalewa Facebook czy Instagram, prowadzi do zaskakujących wniosków związanych z wykorzystaniem wywalczonej wolności oraz możliwościami samostanowienia przez fotografującego i fotografowanego zespolonych w jednej osobie. W dobie, kiedy wszelkie stylistyki są równoprawne i właściwie wszystko jest dozwolone, zdjęcia niebywale się do siebie upodobniły, ponieważ ich autorzy najczęściej powielają te same schematy i korzystają z tych samych szablonów oferowanych przez najpopularniejsze aplikacje. Jesteśmy zatem świadkami dobrowolnego uprzedmiotowienia zamiast pełnej podmiotowości po obu stronach obiektywu.


Zapraszamy również na nasze wystawy czasowe oraz do eksplorowania zbiorów online.


Kuratorzy: Monika Kozień, Marta Miskowiec, Aneta Kopczacka.

Koordynator wystawy: Magdalena Święch.

Aranżacja wystawy oraz realizacja obiektów interaktywnych - Creator s.c.: Zbigniew Prokop i Krzysztof Kućma.

Fotografie wykonane w technice mokrego kolodionu - Marcin Gierat.

Film - Szymon Nowak.

Animacje -  Adam Żądło.

Tłumaczenia - Anna Mirosławska-Olszewska.

Korekta - Anna Szczepańska-Krasoń i Janusz Krasoń.

Konserwacja obiektów - Pracownia Konserwatorska MHF.

Reprodukcja Fotografii - Pracownia Dokumentacji Obrazowej MHF.

 

Patroni medialni: Radio Kraków, TVP Kraków, TVP KULTURA, Interia, Fotopolis, Enter The Room, Herito.


do góry
© Copyright MHF w Krakowie, 2017
© Copyright MHF w Krakowie, 2017
Design: teren prywatny
Design: teren prywatny
Dofinansowano ze środków
Programu Wieloletniego Kultura+